Policjant zatrzymuje auto prowadzone przez staruszkę.
– Przekroczyła pani sześćdziesiątkę!
– Ależ skąd. To ten kapelusz tak mnie postarza.
Policjant zatrzymuje przechodnia.
– Proszę się wylegimi… wylemigi… wyligi… A zresztą, niech pan idzie do domu, mam dziś dobry humor!
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje samochod.
– Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
– Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą.
Skonfundowany policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mowi:
– Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku.
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje pijanego kierowcę:
– Dmuchnij pan!!!
– A gdzie boli?
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje dresiarza w beemce.
P: Dokumenciki proszę.
D: Nie mam dokumencików.
P(uśmiechnięty): Aha, bez dokumencików jeździmy?
D: Ale tu mam zaświadczenie o skradzeniu dokumentów, mam jeszcze tydzień na wyrobienie nowych…
Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza …obchodzi samochód patrząc badawczo, uśmiecha się szeroko i mówi:
P: No proszę jeździmy auteczkiem na niemieckich numerach?
D: A tak, proszę bardzo – mienie przesiedleńcze, mam jeszcze dwa tygodnie na zarejestrowanie – podaje policjantowi dokument. Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza … Poirytowany każe otworzyć bagażnik. W bagażniku trup.
P: A to co!?
D: A to wujek Rysiek, proszę oto akt zgonu – podaje policjantowi dokument. Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza …
P(zbaraniały): No akt zgonu w porządku ale tak nie wolno przewozić zwlok …
D: Proszę, tu jest pozwolenie na transport zwłok, jutro pogrzeb w kaplicy Świętego Jana w Krakowie – podaje policjantowi dokument.
Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza …
Zdesperowany zagląda do bagażnika, zauważa coś i pyta triumfalnie:
P: A dlaczego denat ma lokówkę elektryczną w odbycie?!
Dresiarz podaje mu dokument:
D: Proszę bardzo: Ostatnia Wola Wuja Ryśka …
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje faceta jadącego mercedesem, ponieważ nie zatrzymał się na znaku Stop.
– Poproszę prawo jazdy.
– Ale panie władzo, czy mógłby pan powiedzieć, co ja takiego zrobiłem?
– Nie zatrzymał się pan na znaku Stop.
– Ale panie władzo, po co miałem się zatrzymywać? Nie widziałem żadnego samochodu w odległości kilometra.
– Nic nie szkodzi, przepisy trzeba przestrzegać.
– No, ale panie władzo, gdy dojeżdżałem do znaku to zwolniłem gdzieś do 20 kilometrów na godzinę i gdy nie zobaczyłem żadnego samochodu, pojechałem dalej.
– Zwolnił pan, ale się pan nie zatrzymał – mówił poirytowany glina.
– Czy nie ma pan co innego do roboty, tylko wlepianie mandatów za nic? Lepiej idź pan sobie pączka zjeść!
– Udam, że nie słyszałem ostatniego komentarza. A teraz prawo jazdy poproszę.
– No dobra, ale niech pan mi najpierw wytłumaczy, jaka jest różnica pomiędzy zwolnieniem a zatrzymaniem. Ja nadal nie rozumiem, czemu nie wystarczy zwolnić.
– Chętnie panu wytłumaczę – glina otwiera drzwi od merca, wyciąga kierowcę i zaczyna go lać pałą po łbie. Po pięciu minutach pyta:
– Czy chce pan żebym zwolnił, czy żebym się zatrzymał?
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje fiata 126p, który jechał z prędkością 160 kilometrów na godzinę. Z samochodu wychodzą: długowłosy facet ubrany w skórę oraz wielki mamut.
– Ty, metalowiec! Czy wiesz, że jechałeś z tym swoim owłosionym słoniem 160 kilometrów na godzinę? Płacisz 200 złotych kary.
– Po pierwsze: nie jestem metalowcem, tylko jaskiniowcem. Po drugie: to nie owłosiony słoń, tylko mamut, a po trzecie: niech mamut płaci mandat, bo to akurat on kierował!
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje furmankę.
– Co tam wieziecie, gospodarzu?!
Chłop myśli: “Wiozę glinę, ale jak powiem że wiozę glinę, to policjant pomyśli, że robię z niego jaja.”
– No, gospodarzu, co tam wieziecie?
– Cały wóz policjantów, panie władzo!
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje dwóch podejrzanych osobników i prosi o ich dokumenty. Gdy otrzymał dowód pierwszego, czyta:
– Do…wód o…so…bi…sty. Dobrze. A teraz proszę o pana dowód.
Po chwili znów czyta:
– Do…wód o…so…bi…sty. O, panowie są braćmi!
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje samochód na autostradzie. Okno uchyla roztrzęsiona blondynka.
– Co pani wyprawia? Jeździ pani od prawej do lewej krawędzi jezdni jak pijana!
– Panie władzo – coś strasznego, tak się przeraziłam! Jadę sobie spokojnie, aż tu nagle przede mną drzewo! No bałam się potwornie, że w nie uderzę, więc skręciłam gwałtownie w prawo. A tam kolejne drzewo na wprost a ja na nie jadę! Więc skręciłam jeszcze mocniej w lewo, a tam kolejne drzewo, więc znowu skręciłam, żeby nie uderzyć…
Policjant zagląda do samochodu i mówi:
– Spokojnie, proszę pani. To tylko odświeżacz powietrza!
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
– Baco, co wieziecie?
Baca nachyla się i szepcze:
– Siano.
– Czemu tak cicho mówicie?
– Żeby koń nie usłyszał!
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje blondynkę jadącą pod prąd ulicy jednokierunkowej.
Policjant: “Czy pani wie, GDZIE pani jedzie?”
Blondynka: “Nie wiem, ale gdziekolwiek by to nie było, to muszę być solidnie spóźniona, bo wszyscy już wracają!”
Nie ma podobnych dowcipów
Policjant zatrzymuje blondynkę:
– “Poproszę prawo jazdy!”
– “A co to jest”
– “To taki kartonik ze zdjęciem uprawniający do prowadzenia pojazdu”
– “Aha, proszę bardzo”
– “Poproszę jeszcze dowód rejestracyjny”
– “E..?”
– “Taki różowy kartonik mówiący o tym, że jest pani właścicielką pojazdu”
– “Aha, proszę”
Policjant zdejmuje spodnie.
Blondynka: “Co, znowu alkomat?”