Rybacy z Władywostoku złowili wieloryba. Zmierzyli go i okazało się, że od ogona do głowy ma 25m, a od głowy do ogona 30m. Zwrócili się do instytutu w Moskwie z zapytaniem, dlaczego tak jest. Po pewnym czasie przyszła odpowiedź, że na razie nie wiadomo dlaczego, ale nauka radziecka zna podobne przypadki. Na przykład poniedziałek od piątku dzielą cztery dni, a piątek od poniedziałku tylko trzy.
W czasie zimnej wojny amerykanie wyszkolili szpiega i zrzucili go na Syberii. Szpieg trafił do chaty tubylca, który zaproponował mu nocleg. Na drugi dzień tubylec mówi:
– Nu, ty gawarisz kak nasz, ty pijesz kak nasz, nu ale ty nie nasz!
– paczemu ty tak dumajesz? – pyta skonsternowany Amerykanin.
– a potomu, szto u nas cziornych niet!
Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt , że dobrze ich szkolą itp. Aż doszło do tematu “wyżywienie”. Amerykanin mówi , że oni dostają dziennie równowartość 8 tys. kalorii. Na to Rosjanin:
– Kłamiesz! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków!
Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza pracownica. Dyrektor wygłasza mowę:
– Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepszą pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom “Zasłużony dla socjalizmu” oraz Order Przodownika Pracy.
– A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza?
– Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą.
– A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było… Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow.
W pociągu Kolei Transsyberyjskiej konduktor złapał gapowicza. Ponieważ w pobliżu nie było stacji a na zewnątrz mróz i tajga, nalał go po mordzie i poszedł dalej. Po dwóch dniach ponownie konduktor spotyka tego samego gapowicza, a ponieważ warunki są takie same, znów leje biedaka po mordzie i idzie dalej. Podróżni którym żal zrobiło się bitego podróżnego zapytali:
– A daleko pan jedzie?
– No jak morda wytrzyma, to jadę do Wladywostoku.
Znany rosyjski kompozytor umiera i mówi do faceta który spisuje testament:
– Chciałbym, aby na moim pogrzebie zagrała orkiestra symfoniczna.
– A co pan chciałby usłyszeć?
Jakie były ostatnie słowa towarzysza Koncuniewa przed popełnieniem samobójstwa?
– Towarzysze! Nie strzelajcie!
- Jakie jest credo człowieka sowieckiego?
– Lepiej na wszystko patrzeć przez palce niż przez kraty.
W Finlandii trawają targi sprzętu do wyrębów lasu, Kanadyjska firma oferuje piły łańcuchowe którymi przecietny drwal dziennie ścina 80 drzew. Ruscy na dzieńdobry kupili 200 sztuk dla swoich drwali na Syberii. Pierwszy dzień ruscy drawale ścinają dziennie 300 dzrzew, drugi 250, trzeci 200, czwarty 150, piąty 100, szósty 50. Stwierdzono że piły się popsuły i zgłoszono awarię do Kanady, z Kanady przyjechał serwisant i mówi:
“Dajcie mi jedną z tych popsutych pił.”
Dali:
“No zobaczmy tu jest łańcuch, tu prowadnica, tu silnik…”
A Ruscy drwale:
“SILNIK! TO TO MA SILNIK?”
Prezydent Rosji i USA założyli się, czyjego państwa osiągnięcia są lepsze… Jelcyn pojechał do Ameryki. Clinton zaprowadził go do małego pokoiku, na środku którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Jelcyn do stoliczka, nacisnął guziczek, a tu wielki huk, bum, coś błysnęło. Jelcyn wygląda przez okno, patrzy, a tam w chmurze dymu jego spalona limuzyna. Clinton z triumfującą miną spojrzał na zdziwienie przeciwnika. Następnie Clinton udał się do Rosji, i tak podobnie jak poprzednio znaleźli się w małym pokoiku, na środku którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Clinton do stoliczka, nacisnął guziczek, a tu nic… Następnie z ironicznym uśmiechem powiedział:
– Eeee, to u nas w Ameryce to wszystko działa !
A Jelcyn zdziwiony:
– Nie panimajesz… ? Ameryki niet !
Wczoraj w godzinach wieczornych na podmoskiewskim cmentarzu rozbił się samolot transportowy. Generał Jakimow na dzisiejszej konferencji powiedział, że dzięki szybkiej reakcji służb ratowniczych i użyciu ciężkiego sprzętu udało się do tej pory odnaleźć 14,5 tyś ciał.
Iwan i Pietrow wchodzą do sklepu monopolowego.
– Dwie weźmiemy czy trzy?
– Dwie. Wczoraj wzięliśmy trzy i jedna została.
– Dobrze… Proszę więc Cztery butelki wódki i dwie bułki.
Dzwonek do drzwi. Na progu stoi dwóch barczystych mężczyzn. – “Opiekunów” wzywaliście?
– Nie.
– To płacicie pięćset rubli, za fatygę…