Hipochondryk u lekarza
-Doktorze. Żona mnie zdradza a rogi mi nie rosną
-Wie Pan, z tymi rogami to taka przenośnia
-Uff, co za ulga. Już myślałem że to niedobór wapnia.
Praktykant pyta ordynatora szpitala: – Co mam wpisać w rubryce “przyczyna zgonu” ?
– Swoje nazwisko …
Lekarz wypisując chorego po operacji udziela mu rad:
– Nie palić, nie pić pod żadnym pozorem, co najmniej osiem godzin snu > > dziennie.
– A co z seksem?
– Tylko z żoną, wszelkie podniecenie mogłoby pana zabić!
W czasie wizyty u dentysty dzwoni komórka pacjentki, która nie może rozmawiać. Kobitka bezradna. Dentysta w końcu sie zlitowal. Bierze komórkę:
– Halo… Kto mówi?
– Jak kto, kto mówi?! MˇŻ!
– Aaaa… Mąż… OK., zaraz kończymy…. Żona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.
Prosty człowiek, pierwszy raz w szpitalu, operacja, ścisła dieta, kroplówka trzy dni, potem kleik – dopadł go straszny głód.
Wchodzi pielęgniarka i pyta: – Podać Panu kaczkę?
– O tak, kochaniutka i od ch*ja frytek!
Lekarz dzwoni w środku nocy do hydraulika, bo woda zalała piwnicę jego willi.
Hydraulik przybywa z ociąganiem. Staje na schodach, wrzuca do zalewającej piwnicę wody dwie uszczelki i mówi:
jeśli do jutra się nie poprawi, proszę zadzwonić
Profesor medycyny ma pierwszy wykład z pierwszym semestrem.
– Zaczniemy od podstaw autopsji. Tutaj są dwie rzeczy najistotniejsze. Po pierwsze – musicie państwo pokonać swoje obrzydzenie. Proszę popatrzeć… i wetknął palec w tyłek trupa, wyciągnął go i oblizał.
– A teraz każdy z was po kolei! Studenci z bladymi twarzami podchodzą do zwłok, ale robią, co kazał profesor. Kiedy skończyli wykładowca mówi:
– Po drugie, powinniście państwo popracować nad spostrzegawczością. Włożyłem palec wskazujący, ale oblizałem środkowy!
Chodził facet na dziwki i w końcu złapał jakiegoś syfa. Poszedł więc do lekarza, pokazuje swój owrzodziały “interes”:
– Tu się już nic nie da zrobić, trzeba amputować – lekarz mu na to.
– Nigdy w życiu! – powiedział gościu i zwiał z poradni.
Postanowił skorzystać z “medycyny alternatywnej”, poszedł do miejscowego znachora. Ten popatrzył i mówi:
– Proszę stanąć na tym stołeczku – facet stanął.
– A teraz proszę zeskoczyć na podłogę – facet zeskoczył.
– Widzi pan, nic nie trzeba amputować. Samo odpadło!
W czasie stosunku siostra dyżurna mówi do lekarza dyżurnego:
– Panie doktorze, pan to chyba jest anestezjolog!
– Zgadza się, skąd pani to wie? – odparł lekarz.
Na to siostra:
– Bo nic nie czuję!
Przychodzi kaszlący facet do lekarza.
– Dużo pan pali, prawda? – pyta lekarz.
– I co z tego?
– Palenie skraca życie!
– Bzdura. Starożytni Grecy nie znali tytoniu i wymarli co do jednego!
Do lekarza przychodzi robotnik z dwoma workami cementu.
– Po co pan przyniósł ze sobą dwa worki?
– A co? Dwa, to za mało?
W szpitalu psychiatrycznym lekarze sprawdzają, który z pacjentów jest już zdrowy. Każą wszystkim skakać do pustego basenu. Wszyscy skoczyli, tylko jeden stoi na brzegu.
– A ty? Dlaczego nie skaczesz? – pyta jeden z lekarzy.
– Nie umiem pływać. Chciałby pan, żebym się utopił?
U laryngologa matka mówi do synka:
– A teraz bądź grzeczny i powiedz ładnie: – AAA, żeby pan doktor mógł wyjąć palec z twojej buzi!
Po przebadaniu pacjenta lekarz oznajmia:
– Jest pan zdrów jak koń.
– Słucham?
– No… jest pan zdrów jak ryba!
– Kurde, nie wiedziałem, że trafiłem do weterynarza…
Po przyjściu z pracy Franek poczuł, że boli go gardło. W gazecie znalazł adres prywatnego gabinetu. Wsiadł w autobus i niedługo potem stał przed drzwiami gabinetu. Drzwi otwiera żona lekarza. Ponieważ Franka boli gardło, cicho pyta:
– Proszę pani, czy jest mąż w domu?
– Męża nie ma, chodź pan szybko!!
Pewien pechowiec w ciągu jednego miesiąca aż pięć razy potrącony był przez samochody i opatrywany w pogotowiu. Za szóstym razem mówi lekarzowi:
– Mam tego dość! Kupuję samochód!
Psychiatra bada pacjenta za pomocą testu, czytając:
– Ostatniej niedzieli był straszliwy wypadek drogowy. Motocyklista został rozjechany przez samochód tak nieszczęśliwie, że stracił głowę. W chwilę potem motocyklista wstał, podniósł głowę i poszedł do najbliższej apteki, żeby przykleić ją do tułowia.
W tym miejscu badany uśmiecha się z niedowierzaniem.
– Pańska historia nie trzyma się kupy. Przecież apteki w niedzielę są zamknięte!
Trzej polscy chirurdzy chwalą się swoimi osiągnięciami. Pierwszy mówi:
– Niedawno przywieźli do mnie faceta z obciętą ręką. Przyszyłem ją i teraz jest wspaniałym pianistą!
– Mojego pacjenta – mówi drugi – przywieziono z obciętą nogą. Przyszyłem mu ją i po roku wygrał maraton w Nowym Jorku!
– To jeszcze nic – mówi trzeci. – Kiedyś jadąc samochodem byłem świadkiem strasznego wypadku, po którym na jezdni został tylko koński zad i okulary. Obecnie efekt mojej pracy zasiada w naszym Sejmie.
Przychodzi blondynka do lekarza i mówi:
– Panie doktorze; nie wiem co mi jest, jak tu się dotknę to mnie boli, tu jak się dotknę mnie, boli, tu mnie boli i tu też jak się dotknę to mnie boli (i tak się babka podotykała w różne miejsca).
Lekarz obadał, obejrzał i mówi:
– Wiem co pani jest; ma pani ręce połamane…
Przychodzi facet do okulisty, staje mu przed biurkiem i zaczyna odpinać pasek od spodni.
– Proszę pana, ale pan się chyba pomylił, ja jestem okulistą!
Moment, moment; i facet ściąga spodnie.
– Nie, no proszę pana; tu chyba zaszła pomyłka; przecież ja leczę oczy!
Spokojnie facet, momencik…; i gość ściąga majty.
– …ale proszę pana, na pewno się pan nie pomylił?
– Słuchaj pan! Gość wypina na okulistę dupę. Widzisz pan te brązowe kuleczki przy dupie?
– …no tak widzę ale nadal nie bardzo wiem o co chodzi?
– Panie, jak ja pociągnę za taką kuleczkę, to aż mi oczy łzawią!
Siedzi facet u dentysty. Od kilku godzin dentysta meczy się przy jego trzonowcach, wreszcie ociera pot z czoła i pyta facia:
– To co, zrobię przerwę na papierosa?
– O tak, tak, proszę!
I dentysta wyrwał mu obie jedynki…
Lecą wariaci samolotem z doktorem
Nagle awaria jednego silnika wszyscy złapali się dla równowagi skrzydła. Jeden z nich woła:
– Niech jeden z nas się puści to reszta przeżyje.
Na to doktor:
– Ja to zrobię!
I wszyscy wariaci zaczęli klaskać.
Do lekarza przychodzi robotnik z dwoma workami cementu.
– Po co mi pan przyniósł ze sobą te dwa worki?
– A co? Dwa, to za mało?!
Przychodzi baba do lekarza.
– Panie doktorze, jak się schylam, to mnie tak okropnie tu boli.
– Nie schylać się, następna proszę!