Szefowie największych banków zorganizowali mistrzostwa świata we włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka:
Reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną.
Pierwsi wystartowali Niemcy… mija minuta – nie udało się.
Następnie startują Hiszpanie… ta sama sytuacja.
Potem Kolejni Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy… nie udaje się nikomu.
W końcu startują Polacy… Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się nie zapala. Jeden Polak do drugiego:
– Rychu mamy tyle kasy, na ch** ci jeszcze ta żarówka?
Przychodzi facet do sklepu i mówi, że idzie na bal maskowy. Chciałby kupić
kostium Adama. Sprzedawczyni przynosi mu figowy listek.
– Za mały!
Przynosi większy.
– Także za mały!
Przyniosła jeszcze większy.
– Ten także za mały!
Wkur***na sprzedawczyni:
– Po co Panu te liście? Przerzuć Pan ch**a przez plecy i na balu będziesz
Pan przebrany za dystrybutor…
Z dachu wieżowca w Ameryce skacze zdesperowany samobójca. Leci, leci, aż tu wiatr nagle zaczyna go znosić nad wody oceanu…
– Do diabła!- mamrocze pod nosem – jeszcze tego brakowało żebym się utopił!
Wychodzą dwa wirusy z płonącego komputera, jeden mówi do drugiego
– Mówiłem ci Pentium! A ty Power PC, Power PC…
W pewnym małżeństwie, on zawsze błyszczał w towarzystwie, a ona paliła każdy dowcip. Pewnego razu żona prosi by podsunął jej jakąś anegdotę lub zagadkę, bo i ona chce być zauważona. Na to mąż mówi:
– Zadzwonisz w kieliszek wstaniesz i powiesz: “Proszę Państwa co to jest długie czerwone i zatrzymuje się na T”, potem im powiesz o co chodziło.
Impreza… Ona wstaje, uderza w kieliszek i mówi:
– Proszę Państwa, co to jest długie czerwone i staje? – a mąż stuka ją łokciem i mówi ciekawe jak z tego teraz tramwaj zrobisz.
- Dzień dobry, jestem ankieterem OBOP. Czy mogę zadać krótkie pytanie?
– Tak.
– Jest pan Żydem?
– Nie, nie jestem.
– Na pewno nie jest pan Żydem?
– Nie!
– Moim zdaniem pan jest.
– Ku*wa, nie jestem!
– Ja zapiszę, że jest pan Żydem…
– A zaj*bać ci w ryja?!
– No dobrze, jednak pan nie jest. To teraz drugie pytanie…
– Jakie?
– Czy pańscy rodzice są Żydami?
Pewna rodzinka z Zagłębia (Dąbrowskiego, czego skrajnym przykładem jest Sosnowiec) przeprowadziła się na Śląsk. Chłopaczek był nieszczęśliwy bardzo, bo go koledzy przezywali “gorolem”. W końcu wymyślił, że on nie chce być Gorol, tylko będzie od dzisiaj Hanysem. Od razu pobiegł pochwalić się mamie.
– Mamo! Ja nie jestem już gorolem, ja jestem Hanysem!
– Dobrze syneczku, ale porozmawiaj o tym z tatą, bo mi się obiad przypali.
Pobiegł więc do taty z tym samym tekstem i tata też go zbył. Usiadł więc w kącie i powiedział sobie:
– Dopiero 5 minut jest żech Hanysem, a już mie te Gorole wkur.ją!
- Co słychać u twojej żony?
– Uczę ją chodzić.
– A cóż jej się stało?
– Odkąd sprzedałem samochód stwierdziłem, że zapomniała, biedaczka, jak się chodzi…
W gospodzie Jasiek pije z kumplami wódkę. W pewnej chwili pryknął! Wie, że to nie wypada, więc wstaje i mówi:
– Wyjdę na chwilę na dwór, bo mi od tego siedzenia noga zdrętwiała.
– No, no – przytakują kumple. – Aż se musiała od tego siedzenia pierdnąć!
Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi, lecz bardzo wstydził się jej wiejskiej wymowy. Postanowił wysłać ją do Ameryki, aby tam nabyła manier, a przede wszystkim nauczyła się po “miejsku” mówić.
Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:
– Heloł bejbi! Heloł bejbi!
– O, proszę, jak ładnie! – myśli mąż.
A ona krzyczy dalej:
– Heloł bejbi! Juści jezdem nazad!
Heniek mówi do swojej dziewczyny:
– Kochana, zrobiłbym dla ciebie wszystko!
– Naprawdę?
– Naprawdę!
– To zmień płeć.
Dowcip dla poliglotów:
– Are jou sure?
– I’m not a siur, I’m a pipka!
Elegancko ubrany gość pyta portiera:
– Dlaczego wpuścił pan do restauracji tę bandę pijaczków?
– Pssst! To był jedyny sposób, aby pozbyć się bigosu, który kucharz zrobił tydzień temu!
Jasio przewrócił się, stłukł kolano i zaczął głośno przeklinać. Przystaje przy nim jakiś mężczyzna i mówi:
– To nieładnie! Jesteś za mały, żeby tak przeklinać!
– Wszyscy mi tłumaczą, że jestem już za duży, żeby płakać! To co ja mam robić, kiedy sobie stłukę kolano?!
Po zademonstrowaniu swych umiejętności kandydatka na śpiewaczkę pyta profesora:
– Czy mój głos ma jakieś szanse?
– Oczywiście! Na przykład, gdy wybuchnie pożar!
Mąż rozmawia z żoną:
– Trzy lata temu lekarz powiedział mi, że jeśli nie przestanę pić, to będę kompletnym idiotą.
– No widzisz? Dlaczego nie przestałeś pić?
Podpity mąż wraca do mieszkania w środku nocy – otwiera cicho drzwi, zdejmuje buty i na palcach wkrada się do sypialni. W tej właśnie chwili słyszy głos żony:
– To ty? O tej porze?!
– A co, kochanie, spodziewałaś się kogoś innego?
Wysoko w powietrzu spotykają się dwa płatki śniegu. Pierwszy pyta:
– Gdzie lecisz?
– Lecę w Tatry, na skocznię narciarską.
– A ja na autostradę, zrobię jakiś karambol samochodowy!
Ekspedycja naukowa ufoludków wylądowała na ziemi w celu ustalenia, skąd pochodzi człowiek. Badaniom naukowym została poddana papuga oraz punk Franek. Po kilku dniach dowódca ufoludków melduje do bazy:
– Ludzie są w błędzie myśląc, że pochodzą od małpy. Ustaliliśmy, że pochodzą od papugi!
Telefon do dowódcy jednostki wojskowej:
– Podczas manewrów czołgi zniszczyły moją uprawę chmielu. Żądam odszkodowania!
– Proszę pana, manewry zaczynają się dopiero jutro.
– Nie szkodzi. Pojutrze zatelefonuję jeszcze raz.
Dwóch facetów wypłynęło na środek jeziora na ryby i zaczęli łowić ryby. Wyciągają piękne sztuki jedna za drugą, ale po pewnym czasie przyszedł wieczór i jeden z nich mówi:
– Słuchaj, musimy jutro wrócić w to miejce bo świetnie biorą ryby.
– Nie ma problemu – mówi drugi, poczym bierze kredę i na podłodze łódki maluje kółko.
Na to jego kolega:
– Idioto co ty robisz?! Skąd wiesz, że jutro przypłyniemy tą samą łódką?
Pijany mąż wraca późnym wieczorem do domu. Zdenerwowana żona zaczyna go okładać pięściami, krzycząc:
– Ty draniu! Będziesz ty jeszcze pił?!
– Będę! Tylko nie lej dużego kieliszka!
Spotykają się dwaj koledzy.
– Słyszałem, że wczoraj był u ciebie w domu pożar?
– Eee, nie ma o czym mówić. Przyjechali strażacy, przestraszyli się ognia i odjechali…
- Z czego składa się obiad punka?
– Z dwóch dań: piwa i jednego peta.
W nadmorskim kurorcie panika. Wszyscy się pochowali, bo z cyrku uciekły dwa lwy. Poszły na plażę, usiadły nad brzegiem morza i jeden z nich mówi:
– Zupełnie nie rozumiem tych ludzi. Pełnia sezonu, a tu ani żywej duszy!